Prof. Henryk Skarżyński wszczepia nowy implant

Cochlear MET to nowy typ implantu ucha środkowego, stworzony przede wszystkim z myślą o osobach z niedosłuchem w wybranych pasmach częstotliwości. Znakomicie nadaje się dla pacjentów w wieku senioralnym. Prof. Henryk Skarżyński wszczepił to urządzenie jako pierwszy w Polsce i jeden z pierwszych w świecie. Dzięki zabiegowi wykonanemu w Światowym Centrum Słuchu 60-letni Antoni Bień, który z powodu niedosłuchu miał kłopoty z codzienną komunikacją, będzie mógł znowu słyszeć wszystkie dźwięki i swobodnie rozmawiać.

Prof. Henryk Skarżyński wszczepia nowy model implantu ucha środkowego. – To była jedna z trudniejszych operacji, powiedział po zabiegu.

Prof. Henryk Skarżyński wszczepia nowy
model implantu ucha środkowego.
– To była jedna z trudniejszych operacji,
powiedział po zabiegu.

Pan Antoni przez całe życie miał skłonność do nawracających infekcji uszu. Już w dzieciństwie pojawił się u niego niedosłuch. Na szczęście ubytek słuchu nie przeszkadzał mu w codziennym życiu. Słyszał na tyle dobrze, aby bez problemu porozumiewać się z innymi, nie miał kłopotów ze znalezieniem zatrudnienia. Niestety, pracując w hucie, był nieustannie narażony na hałas. Prawdopodobnie dlatego jego niedosłuch powoli się pogłębiał. – Przez ostatnie trzy lata słuch zaczął słabnąć mi gwałtownie – mówi pan Antoni. Utrata słyszenia stała się naprawdę dokuczliwa. – Nie mogłem swobodnie rozmawiać z rodziną, znajomymi. Ciągle musiałem prosić o powtórzenie. Najgorzej było jednak „przy okienku” na poczcie, na dworcu, w urzędzie. Przez szybę nie mogłem załatwić żadnej sprawy – opowiada.

Dwa lata temu lekarz zakładowy skierował pana Antoniego do Kajetan. – Słyszę, ale nie rozumiem! – skarżył się specjalistom z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu. Po serii badań okazało się, że ma on niedosłuch typowy dla osób w wieku senioralnym – słyszy dźwięki z zakresu niskich częstotliwości, natomiast wysokich nie odbiera dobrze. Jego audiogram wskazywał na ubytek słuchu na poziomie 60 decybeli (próg słyszenia dla zdrowego człowieka nie przekracza 20 decybeli). Słyszał mniej więcej tak jak zdrowy człowiek, gdy mocno zatka sobie uszy. Specjaliści uznali, że najlepszym rozwiązaniem będzie dla niego nowy Cochlear MET, wszczepialne urządzenie przeznaczone dla osób z niedosłuchem typu odbiorczego, a także mieszanego, od umiarkowanego do znacznego stopnia. Wszczepiając je, można pomóc pacjentom z ubytkiem słuchu nawet na poziomie 80 decybeli.

Nowy system implantu

Nowy system implantu

To urządzenie łączy najnowsze rozwiązania technologiczne stosowane w aparatach słuchowych z zaletami implantów ucha środkowego. Umożliwia silne wzmocnienie sygnału akustycznego a jednocześnie zapewnia wysoką jakość dźwięku – wyjaśnia prof. Henryk Skarżyński, który jako pierwszy w Polsce i jako jeden z pierwszych w świecie podjął się wszczepienia tego urządzenia.

Dla Pana Antoniego operacja ta była jedynym sposobem na dobre słyszenie. Niepowodzeniem zakończyła się bowiem wcześniejsza próba wspomagania słuchu za pomocą aparatów słuchowych. Pan Antoni nie mógł ich nosić – miał poczucie zatkanego ucha. Po zaaparatowaniu nie słyszał lepiej wysokich dźwięków, natomiast niskie, które odbierał normalnie, słyszał gorzej. – Wszczepiając implant, omijamy ucho zewnętrzne. Dlatego nie zakłócamy odbioru dźwięków niskich. Natomiast dzięki implantowi pacjent może słyszeć niesłyszane wcześniej dźwięki z zakresu wysokich częstotliwości – wyjaśnia prof. Henryk Skarżyński.

System MET składa się z części zewnętrznej i wewnętrznej. Część zewnętrzna to procesor dźwięków Button, który utrzymywany jest na powierzchni głowy, za uchem dzięki magnesom i cewce wszczepionej pod skórę. Część wewnętrzna (wszczepialna) składa się w dwóch elementów: części właściwej implantu oraz aktuatora. Podczas operacji prof. Skarżyński wykonał nacięcie skóry za uchem, a następnie wywiercił niewielki otwór w kości sutkowej. Umieścił pod skórą za uchem implant, a aktuator włożył w specjalny system mocujący i połączył jego końcówkę z jedną z kosteczek słuchowych – kowadełkiem (aktuator – zależnie od wady słuchu – może być też mocowany do strzemiączka, na okienku owalnym lub okrągłym).

– To jedna z najtrudniejszych operacji – mówił po zakończeniu prawie dwugodzinnego zabiegu prof. Skarżyński. – Wymaga niezwykłej precyzji. Jeden nierozważny, niedelikatny, niedostosowany do anatomii ucha pacjenta ruch ręki otochirurga może dać efekt odwrotny od zamierzonego – zamiast poprawy spowodować uszczerbek zachowanej części słuchu. Jednak udana operacja daje gwarancję, że pacjent będzie bez trudu rozumiał mowę.

– Urządzenie działa na zasadzie transmisji wibracji dźwiękowych doprowadzanych bezpośrednio do kosteczek słuchowych – wyjaśnił prof. Skarżyński. Procesor odbiera dźwięki, wzmacnia, filtruje i dostraja sygnał, który następnie przekazuje do implantu. Implant przetwarza go na sygnał elektryczny, który przesyła przewodem do aktuatora. Aktuator jest rodzajem maleńkiego silniczka przetwarzającego sygnał elektryczny na wibracje mechaniczne i przekazującego je bezpośrednio na jedną z kosteczek. Od tego momentu proces słyszenia przebiega tak samo jak przy normalnym słuchu.

Operacja wszczepienia implantu trwa od 1 do 2 godzin. 6–10 dni później można usunąć szwy i zdjąć opatrunek. Zanim jednak pacjent będzie mógł korzystać z implantu, rana musi być całkowicie wygojona. Zwykle uruchomienie systemu następuje po 6–8 tygodniach po zabiegu. Wykwalifikowany protetyk słuchu lub inżynier kliniczny podłącza wtedy system implantu do komputera i wykonuje badanie słuchu. Na podstawie jego wyników programuje procesor dźwięków, dopasowując jego parametry do możliwości słuchowych pacjenta. Po podłączeniu procesora ponownie zaczyna on słyszeć dźwięki, które od dawna do niego nie docierały.

Pan Antoni z niecierpliwością czeka na moment podłączenia procesora. Jest przekonany, że będzie słyszał lepiej. Zastanawia się tylko, o ile. – Cieszyłbym się ogromnie, gdyby mój słuch poprawił się chociaż o połowę – mówił przed operacją. – Kiedyś, jeszcze w dzieciństwie – wspominał – słuch wyostrzył mi się na tyle, że usłyszałem dźwięk wydawany przez latającą muchę. Chciałbym jeszcze kiedyś ją usłyszeć – marzył przed zabiegiem. Czy to marzenie może się spełnić? – Tak – bez wahania odpowiada prof. Skarżyński. Pacjent będzie słyszał dźwięki, których nie odbierał do tej pory, i rozumiał mowę.


Więcej można przeczytać w wydaniu wrzesień/październik 2014 (5/139/2014)
http://slysze.ifps.org.pl/profesor-henryk-skarzynski-wszczepia-nowy-implant-slysze-nr-wrzesienpazdziernik-51392014/